Wiosenna degustacja   no comments

Posted at 6:40 pm in Miód pitny
Tuż po Świętach Wielkanocnych roku 2011 degustowaliśmy 4 miody, których wcześniej jeszcze nie próbowaliśmy. Dwa apisowskie, jeden od „Huzara” i jeden od „Kasztelewicza”. Postanowiliśmy powrócić do naszego pierwotnego sposobu degustowania, a polegał on przede wszystkim na minimalizmie w ekwipunku. Bowiem im więcej mamy balastu w plecakach tym chęci do włóczęgostwa mniejsze, a wszak wiosną miast siedzieć w jednym miejscu – warto wędrować z flaszą miodu. Nie zabraliśmy nawet sprzętu foto – więc zdjęcia są wyłącznie studyjne.

Pierwszego dnia degustowaliśmy miody spółdzielni Apis – Staropolski trójniak i dwójniaka o jakże wesołej nazwie „Piastun”. Aby nie nieść całego tego ustrojstwa do podgrzewania miodu, a mieć go gorącym – podgrzaliśmy go jeszcze w domu i naleliśmy do termosów. To doskonały sposób, redukujący masę plecaka, bo nie niesiemy ciężkiej flaszki, nie wspominając już o menażce i kuchence oraz paliwie do jej zasilania. Termosowe kubki może nie są specjalnie stylowe do picia miodu ale za to lekkie.

 
Trójniak Staropolski spółdzielni pszczelarskiej Apis analogicznie zapewne do swego starszego brata – dwójniaka Staropolskiego z tejże spółdzielni okazał się być malinowy ale mieliśmy trudności z wyczuciem onego soku, tak go niewiele zadawkowano. Występuje w tekturowym pudełku, które nie wytrzymało trudów transportu. Nie zachwycił nas specjalnie ale też i specjalnie nie zniechęcił. 
Etykieta ładna, stylowa nie wadząca z jednym tylko wyjątkiem. Ten znaczek z logo EU i napisem „gwarantowana tradycyjna specjalność” można by dać raczej wyłącznie na kontr etykiecie, a nie na szyjce w centrum, bo wszak to informacja tylko, a nie meritum
Drugi miód tego dnia to Piastun – dwójniak ze spółdzielni Apis, o wyraźnym posmaku soku z żurawiny, cierpkawy z dodatkiem jakiś przypraw korzennych. Smak miał miodowy. Dobry dwójniak.
Bardzo wesołą i udana nazwa, zawsze wywołuje uśmiech na twarzach biesiadników bardzo się nam podoba, chociaż można by było onego piastuna jakoś szczegółowiej narysować na etykiecie, najlepiej w stylu Kajka i Kokosza ;-)
 
Po dniu przerwy spróbowaliśmy kolejnych miodów, również wędrując i przystając na degustacje pośród zielonych pól roztoczańskich, słuchając treli rozśpiewanych na wiosnę ptaszyn.
 
Ten miód  jest silnie malinowy, jakże odmienny od Staropolskiego. Bardzo owocowy, mało miodu przez to czuć w nim, ale jest dobry, wyrazisty, rozgrzewa, krzepi. Tyle zanotowaliśmy podczas degustacji.
 
Miód o nazwie Szlachecki, trójniak Kasztelewicza, dla którego wyprodukowała ów miód Nidzica to typowy sycony miód z miodu ale nie wiedzieć czemu egzemplarz miał bardzo lichy korek, który z łatwością się rozpadał. Sam zaś miód był lekko mętny ale na szczęście nie zepsuty jeszcze. Jeszcze! Kolejny przykład oszczędności na korach, która jak wynika z naszych degustacji przytrafia się nawet najlepszym producentom.
 
Poniżej korki tych miodów. Najgorszy od lewej – „Nidzica dla Kasztelewicza”. Nie dojść, że słaby to jeszcze krótki. Apisowe trzymają jakość i średnią klasę, właściwie nigdy nas nie zawiodły. Najlepszy od huzara – długi, spoisty, trzymał się w szyjce mocno, aże trudno było go wyrwać – najlepszy.

I na koniec barwy miodów. Po lewej Staropolski, po prawej Piastun.Oba ze spółdzielni Apis

 Po lewej Rycerski Huzara, po prawej Szlechcki Kasztelewicza



Kolejna degustacja będzie wyjątkowa, bo będziemy degustować 3 wyjątkowe, niekomercyjne miody, Wedle naszych przypuszczeń te zacne flasze odkorkujemy w połowie maja.

Źródło: Wiosenna degustacja

Written by admin on Maj 2nd, 2011

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
skanowanie Lublin skanowanie lublin kopiarki wydruki lublin centrum format lublin wielkoformatowe format skanowanie dokumentacji lublin