Półtorak Piasecki Rodowy – Mazurskie Miody   no comments

Posted at 8:20 am in Miód pitny
Data: 26 grudnia 2011
Uczestnicy: – Bramborak i Koczownik
Miejsce:
Trzęsawisko w epicentrum głuszy
Degustowane miody:
1. Piasecki Rodowy (półtorak), Mazurskie Miody ZPH „Karolina” w Tomaszkowie
2. Herbowy (dwójniak), Pasieka Maciej Jaros
Niewiele na rynku jest półtoraków – niektóre wytwórnie miodów nawet ich nie mają, bo i zrobienie półtoraka nie jest łatwe, a i kosztowne, więc produkt końcowy drogi. Ale gdy kosztujemy najsłodszych z miodów pitnych – zwłaszcza zimą – doznajemy zawsze największego zadowolenia. Półtoraki polecamy wyłącznie na zimę i to jak najbardziej mroźną. Tym razem degustowaliśmy nowość pośród miodów z wytwórni „Mazurskie Miody” – półtorak Piasecki Rodowy. Nie ma go nawet na stronie producenta, a i dostać nie łatwo – jakeśmy kupowali – był tylko w jednym ze sklepów w całym necie.

Drugim miodem, jaki kosztowaliśmy tej nocy był Herbowy od Jarosa, który miał nam w zamiarze przypomnieć naszą degustację Wójczyca nad Tanwią – bo to te same miody, jeno w innych opakowaniach i pod inną nazwą. Poza tym doskonale pasowały do siebie nazwami – Rodowy i Herbowy ;-)

Teren bagnisty wymusił na nas specjalny typ ogniska, polegający na tym, że pierw układamy platformę z grubych okrąglaków, a dopiero na niej rozpalamy ogień – tak aby nie gasiło naszego początkującego ogniska mokre podłoże. A później, jak żar wytworzymy krzepki – podłoże w międzyczasie się osuszy i nie będzie miało szkodliwego wpływu na na działanie naszego „piecyka”.

Jak zwykle – miody podgrzewaliśmy, bo tak smakują nam najlepiej, gdyż po podgrzaniu miód staje się wiele razy bardziej aromatyczny niż na zimno. Podgrzany półtorak to napój maksymalnie esencjonalny, po którym robi się ciepło nawet w najsroższe zimowe noce. 

Oto co zanotowaliśmy podczas degustacji na temat półtoraka Rodowego:
„- gęsty, o ciemnej barwie i intensywnym owocowym zapachu, wyraźnie orzeźwiający smak owocoów (według naszych przypuszczeń może sok z jeżyn?), leciutko cierpki smak na końcu gardzieli. wyborny”
Mało, który półtorak (albo i żaden z dotąd degustowanych) miał smak orzeźwiający, owocowy. To trzeba podkreślić i za wielki plus uznać onego Rodowego, bo zwykle półtorak miodem jest ciężkim i srogim – słodkim bardzo.

Kolejna niespodzianka to fakt, iż jest to miód niesycony! Oznacza to, że podczas jego wytwarzania nie gotowano miodu, nie zabijając tym samym dzikich drożdży, a przez uniknięcie podgrzania zachował swoje zdrowotne właściwości, o czym kontretykieta słusznie wspomina. Aby jednak zabezpieczyć miód przed jakimiś niepożądanymi przemianami we flaszach – dodano jednak siarczyny.



Tak mniej więcej wyglądała barwa Rodowego, chociaż ciepłe światło ogniska mogło nieco zafałszować obraz.

Podczas dłuższych degustacji posilamy się rozmaitemi przekąskami, głównie kiełbasą, którą pieczemy na naszym polowym ruszcie własnej produkcji. Podczas tej degustacji przetestowaliśmy z powodzeniem łopatkę ogrodniczą, nabitą na ściętą na miejscu tyczkę, którą żar z ogniska przenosiliśmy pod ruszt, oddalony od tego gorąca nie do wytrzymania. Wcześniej męczyliśmy się okropnie wygarniając ów żar patykami, na zbyt bliską odległość od ogniska, przeto manipulacyjom przy kiełbaskach towarzyszyło okrutne przegrzanie, bliskie wręcz poparzeniu.

Zbliżenie się do tego pieca nie jest możliwe – ale gdybyśmy biesiadowali przy srogim mrozie i wichrze, to ów piecyk zapewniłby nam wprost luksusowe warunki termiczne podczas degustacji. Tymczasem niestety ani mrozu ani wichru nie było, a i śniegu również – ot taka zima śródziemnomorska.



Przypomnieliśmy sobie smak Wójczyca smakując znany nam już Herbowy od Jarosa – ten akurat egzemplarz był nieco ostrzejszy niż Wójczyc, jakiego degustowaliśmy nad Tanwią. Jest to miód gryczany, bardzo ciemny. W naszym egzemplarzy wyczuliśmy smak „drewniany” jak to w przypływie wesołości określiliśmy. naprędce. Ale pozytywnie drewniany – jakby z beczki dębowej pochodził.

Dwie czarki gryczanego miodu Herbowy tuż po podgrzaniu…



A oto nasze ulubione przyprawy do mięs – od lewej przyprawa do dań z rusztu, na wagę (bez glutaminianu sodu) oraz musztarda Kozacka i sos Chilli (również bez glutaminianu), no i oczyswiście jak zawsze pieczony na ruszcie czosnek i tzw. „cebularze” – specjalność regionu lubelskiego.Razem z mięsiwem od małych wytwórców daje to wspaniałą zakąskę plenerową, jako tako pasująca do miodów pitnych.



Abyśmy zawsze miód pijali – toastem tym kończymy degustację, zapowiadając, że w końcu stycznia odkorkujemy kolejne nowości w świecie miodów pitnych. Zapraszamy!
 

Źródło: Półtorak Piasecki Rodowy – Mazurskie Miody

Written by admin on Grudzień 30th, 2011

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
skanowanie Lublin skanowanie lublin skanowanie kolor lublin wydruki lublin wielki format skan serwis kopiarek convert Warszawa naprawa ksero Warszawa kopiarki warszawa