Historia piernika   no comments

Posted at 1:37 am in Bartnictwo

Pierwszym ośrodkiem piernikarstwa w Polsce był Toruń.
Obyczaj przyrządzania ciast z mąki i miodu gubi się w mrokach historii. W starożytności wśród ludów basenu Morza Śródziemnego nierzadko ciasta takie spełniały funkcje kulturowe. Tego rodzaju wypieki odnaleźć można także w prawosłowiańskiej kuchni. Te nader prymitywne wyroby awansowały do rangi piernika, kiedy w konserwacji rozwoju wymiany handlowej Europy z Dalekim Wschodem wzbogacone zostały korzeniami, czyli przyprawami aromatyzującymi.
Toruń miał bardzo dobre warunki do tego, aby tak znakomicie rozwinęło się rzemiosło piernikarskie. Wpłynęło na to zdecydowanie dogodne położenie miasta: ziemia chełmińska dostarczała wysokogatunkowej mąki, a pobliskie wsie miodu. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że pszczelarstwo musiało cieszyć się dużym uznaniem mieszkańców, gdyż już w roku 1408 istniała ulica Zbieraczy Miodu.
Oczywiście nie byłoby pierników bez przypraw korzennych, które niestety trzeba było sprowadzać z dalekich krajów, głównie z Indii, drogą przez Morze Czarne i Lwów, oraz z Niemiec, dokąd trafiały poprzez spółki handlowe miast górnoniemieckich. Część przypraw przywożono również z Gdańska.
Pierwsze wzmianki o toruńskim pierniku pochodzą z około 1380 roku, kiedy to wymieniono kilka razy Niclosa Czana, który wypiekł już prawdopodobnie te smakowite ciastka. Jeszcze przed bitwą grunwaldzką (1410) wymienia się w toruńskich dokumentach nazwisko innego piernikarza Henryka Kuche.
Wieści o piernikach z Torunia szybko rozchodziły się po różnych krajach. Stanisław Kujot pisał w 1884 r.: „[...] Jak Norymberga na całe Niemcy, tak Toruń w Polsce swemu wyrobowi zdołał pierwszeństwo zapewnić. Oba miasta wiedziały o swojej sławie i zazdrośnie jej strzegły, uważając swe pieczywa za monopol, a sposób ich zaprawiania trzymając w tajemnicy. Dopiero w roku 1556 stanęła między nimi ugoda, która pozwalała w Toruniu wypiekać specjalne norymberskie placki, a w Norymberdze nawzajem toruńskie”.
W 1557 roku toruńscy piekarze otrzymali przywilej sprzedaży swoich wyrobów na królewskich jarmarkach, co było solą w oku piekarzy z Królewca. Wieloletni spór między tymi dwoma miastami zakończył się w 1757 r., kiedy specjalna komisja uznała wyższość toruńskich pierników. Jak ważna musiała być ta sprawa, świadczy rozporządzenie z 13.06.1821 r. prezydenta policji z Królewca, który zakazał na jarmarkach podszywać się pod toruńskie specjały.
Szczególny okres rozkwitu tego rzemiosła przypadał na XVII wiek. W tym czasie rozpoczął swoją działalność znany warsztat rodziny Graverów, wpierw Michała, a potem jego syna Jakuba. Nie tylko warsztaty rzemieślnicze zajmowały się tymi wypiekami. Czyniła to również, na własne potrzeby, okoliczna szlachta oraz klasztory. W XVI wieku zubożały zakon Panien Cysterek na przedmieściu Torunia utrzymywały się z tego zajęcia, a wyroby zakonnic były tak dobre, że wysyłano je nawet do innych krajów.
Władze miejskie zdawały sobie dobrze sprawę z korzyści, jakie płynęły z wyrobów pierników i obdarzały cechy piekarzy licznymi przywilejami, np.: zwalniając od płacenia akcyzy za zakupione korzenie. Popierały również wywóz pierników, rezygnując z należnych podatków – w tej sytuacji pozostały one jednym z nielicznych toruńskich wyrobów eksportowanych nawet po pierwszym rozbiorze Polski.
Wiek XVIII i XIX to ogólny upadek toruńskiego rzemiosła, w tym również piernikarskiego (np. w roku 1825 było tylko 3 piernikarzy), chociaż jego stopień był tu najniższy – jeszcze w roku 1790 prowadzono sprzedaż pierników na czterech ławach przy Ratuszu, należących od 200 lat do piernikarzy. Pomału spadała jednak liczba małych warsztatów, a w ich miejsce powstały duże firmy zajmujące się produkcją masową – nadchodził kapitalizm.
Na przełomie XIX i XX w. Największym zakładem produkującym pierniki była fabryka Gustawa Weesego. Była to firma z ogromnymi tradycjami, jej korzenie sięgały II połowy XVIII wieku, kiedy to w 1760 r. piernik zaczął wypiekać Jan Wesse (ur. 1.06.1731 r). Do rozwoju jego warsztatu przyczyniło się niewątpliwie poślubienie Doroty Schreiber, wdowy po piernikarzu i przejęcie jego warsztatu. Taki sposób przejęcia interesu był bardzo charakterystyczny dla tamtych czasów, kiedy to piernikarze przechodziły z ojca na syna lub łączyły się w wyniku skoligacenia się dwóch rodzin – a wszystko po to, aby jak najmniej osób dopuszczać do interesu i tajemnic tego rzemiosła.
Wnuk jego, Gustaw Traugott Weese (1801-1874) , kiedy po ojcu przejął skromny warsztat, przekształcił go w duży zakład, znajdujący się przy obecnej ul. Królowej Jadwigi, wyposażony w bardzo nowoczesne, jak na tamte czasy, maszyny. Jednocześnie nadał firmie nazwę: „G.Weese”.

Źródło: Historia piernika

Written by admin on Sierpień 20th, 2010

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
skanowanie Lublin skanowanie lublin wydruki lublin centrum tanie wydruki lublin wielkoformatowe format projekty powykonawcze archiwizacja dokumentacji skanowanie do pliku wielki format kopiarki warszawa