Miód Sandomierski   no comments

Posted at 7:40 am in Miód pitny
Data: 8 kwietnia 2012
Uczestnicy: – Bramborak, Koczownik, Maniek
Miejsce:
Las pośród lasu
Degustowane miody:
1. Sandomierski trójniak (trójniak), Pasieka Maciej Jaros dla sandomierski.com
2. Sandomierski dwójniak (dwójniak), Pasieka Maciej Jaros dla sandomierski.com
3. Sandomierski półtorak (półtorak), Pasieka Maciej Jaros dla sandomierski.com
 
Sandomierz słusznie uczynił wytwarzając taki oto produkt marketingowy mający promować miasto. Wprawdzie my widzielibyśmy oną świetną zawartość raczej w krzepkich kamionkach, niż w takich oto przywołujących na myśl – jakoweś luksusowe koniaki – flaszach. Z tego to głównie powodu, iż miód pitny był onegdaj trunkiem nie magnaterii – która jako zawsze w dziejach nie doceniała swojskości ino goniła za nowinkami z obcych krajów – ale właśnie dla szlachty i ziemiaństwa oraz mnichów – więc nazbyt wielkopańskie opakowanie jako żywo do miodu nie pasuje. Podczas tej świątecznej degustacji mieliśmy przyjemność skosztować zawartości trzech poniższych flasz.



Na kontr-etykiecie wyczytamy, że ów tradycyjny sandomierki miód powstaje nieco dalej na północ – na Mazowszu, czyli nigdzie indziej, a u sławnego Macieja Jarosa! Wprawdzie szkoda, że ciągłość miodosycenia w sandomierskim regionie została przerwana przez rozmaite historyczne kataklizmy ale cieszy to, iż w onych flaszach znajdziemy zacne miody Jarosowe co nas wielce uradowało.


A oto nasze manatki i chrust na ognisko, z którego rozpalaniem specjalnie się nie spieszyliśmy, bo dzień długi już przecie na wiosnę jest, a im cieplej tym ogień mniej nam do szczęścia potrzebny. Chociaż jak najbardziej przydał się bo temperatura powietrza nocą do zera spadła.


Tym razem zastosowaliśmy kolejność taką – miodów degustacji – iż pierwej najsłabszy odkorkowaliśmy, później dwójniaka, a na końcu półtoraka. Aby stopniować słodycz. Po czarce z każdego następował powrót do trójniaka i tak aż do wyczerpania zapasów. Oczywiście wszystkie miody grzaliśmy.

 

Nie sprawiło nam wielkich kłopotów rozpoznanie miodów. Pierwszy to ciemny trójniak na bazie miodu gryczanego wysycony, mocno ziołowy, miejscami nawet wytrawny, smak dobrze nam znany – bo to przecie Wójczyc/Herbowy z Pasieki Macieja Jarosa. Jeden z naszych ulubionych zresztą.


Jak to zwykle bywa podczas degustacji w porach chłodnych – czarki grubościenne zbyt prędko wlany doń miód chłodzą – więc przed podaniem nado je przy ogniu nagrzać srogo, bacząc aby uszko skierowane było od ogniska. Aby chwytając się nie oparzyć.


Korki w zasadzie kiepskie były, łatwo się rozpadały ale sprawę szczelności ratowała obciskająca foliowa otoczka, tak więc płyn zachował się w stanie idealnym. Otwarcie flaszy nie wymaga posiadania korkociągu, bo ma specjalny drewniany uchwycik. widzimy Sandomierskiego dwójniaka, którego również rozpoznaliśmy bez cienia wątpliwości.


Ciemny wiśniowy koloryt i niesamowity naturalny smak wiśni od razu dały nam poznać, iż to Koronny jako żywo! Znakomita równowaga miodu do soku owocowego z dojrzałych wiśni – ta kompozycja daje jeden z najlepszych smaków pośród wszystkich rodzajów miodu pitnego. 


W miarę jak robiło się coraz później – nasze ognisko nabierało wigoru, grzejąc nas, co bardzo było pożądane w ten zimny, wietrzny popołudniowy dzień wczesnowiosenny.


Jak wiadomo – półtoraki to szczyt miodosytnictwa i maksimum słodyczy. A gdy doda się doń jeszcze soku z winogron – napój taki istnym fenomenem smakowym się okazuje. Półtorak ów w barwie stosunkowo jasny, gęsty z wyraźnym posmakiem soku z dojrzałych, słodkich winogron piliśmy jakiś czas temu – to Półtorak Gronowy z miodosytni Macieja Jarosa. Podgrzany – nawet w największe mrozy nie pozwoli odczuć zimna człeczynie! Balsam istny! 


Spójrzmy jeszcze na koloryt onego specjału.


Długa degustacja połączona była ze skromną biesiadą, bo warto przegryźć coś od czasu do czasu. Starajmy się jak najczęściej bywać w plenerze i miast siedzieć za stołami lokali, gnąc i masakrując kręgosłupy – zażywajmy ruchu na świeżym powietrzu. Miód pitny to bowiem trunek wybitnie plenerowy i w plenerze właśnie smakuje najlepiej. 




Najbliższa degustacja – wedle naszych przypuszczeń oczywista – odbędzie się na samym początku maja. Najprawdopodobniej skosztujemy zdaje się najdroższego półtoraka na rynku – Balsamicum Mellis – produkt Nidzicy.

Źródło: Miód Sandomierski

Written by admin on Kwiecień 11th, 2012

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
skanowanie Lublin kopiowanie kserokopiarki kserokopiarki warszawa wydruki lublin centrum tanie formaty lublin wielkoformatowe format