Łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje…   no comments

Posted at 5:20 am in Polski Miód
dziegieć zdjecia.polska.pl

Niemalże każdy z nas zna to porzekadło ludowe: Łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje… Wiemy co to jest miód, ale nie wszyscy wiemy co to jest dziegieć. Zapraszam więc do lektury poniższego, archiwalnego już  materiału.

Zawarty w tytule czas przeszły, odnoszący się do dziegciu, jest jak
najbardziej wskazany. Obecnie, słowo „dziegieć” lub „dziegć” utrwaliło
się w porzekadle mówiącym o tym, że „łyżka dziegciu zepsuje smak beczki
miodu”. Musiała to być substancja paskudna, a przez to, jak się teraz
może wydawać, niepotrzebna. A jednak naszym pradziadkom bez dziegciu
trudno byłoby sobie wyobrazić codzienne życie. W „Małej encyklopedii
leśnej” (wydanej w roku 1980) pod interesującym nas hasłem czytamy:
„Dziegieć, dawna nazwa smoły, produktu destylacji
roz- kładowej drewna, ciecz ciemnobrunatna, miesza- nina związków
fenolowych, węglowodanów i terpenów, stosowana dawniej jako środek
lecz- niczy na schorzenia skóry”. Jest to bardzo skromna informacja,
która nie odzwierciedla tego, jak ważna dla naszych przodków, i to przez
kilka tysiącleci, była ta
substancja.

  

Zastosowanie dziegciu było bardzo szerokie. W medycynie ludowej
używany był jako środek na przeróżne choroby skóry, działał
anty- bakteryjnie i dezynfekująco. Nasycano nim odzież lnianą i
wełnianą w obronie przed
robac- twem, u zwierząt domowych leczono nim dolegliwości racic, kopyt i
kości. W postaci gęstszej używany był w połączeniu ze smołą do
uszczelniania beczek i innych drewnianych pojemników. Stosowano go jako
smar do piast kół, środek impregnujący liny i skóry, klej do mocowania
grotów strzał, maź, do której w pastkach (pułapkach) przyklejały się
ptaki, a także po prostu jako uniwersalny klej i
uszczel- niacz. Jako mazidło do smarowania osi kół w wozach dziegieć
był niezastąpiony do chwili upowszechnienia się smarów pochodzących z
ropy naftowej. Z dziegciem jako smarem wiąże się inne, bardziej
uniwersalne, powiedzonko: „kto smaruje, ten jedzie”; początkowo miało
ono odniesienie jedynie komunikacyjne, zupełnie już przecież zapomniane.

  

Smolarnia

  

Dziegieć w języku wielu narodów sło- wiańskich używany jest na
oznaczenie produktu suchej destylacji kory brzozowej. Już tysiąc lat
temu otrzymywano go w prosty sposób. Tak się przynajmniej wydaje
archeologom, którzy za pomocą eksperymentów próbowali odkryć, jak
wyglądał proces pozyskiwania tej substancji. Ustalono, że
najprawdopodobniej w zagłębieniu umieszczano gliniane naczynie, na które
sta- wiano garnek z kilkoma otworami w dnie. Garnek wypełniany był
paskami kory brzozowej i zamykany pokrywką. Całość starannie oblepiano
gliną. Gdy tylko przeschła, na taką skorupę układany był stos
drewnianych szczap, które palono kilka godzin. Po wygaszeniu,
otrzymy- wano w górnym naczyniu węgiel drzewny, a w dolnym ciemny i
rzadki dziegieć.

  

Na terenach puszczańskich pędzono dziegieć na dużą skalę. W
wyniku destylacji drewna uzyskiwano szeroką gamę różnych produktów.
Smoła drzewna, w odróżnieniu od dziegciu, otrzymywana była w wyniku
suchej destylacji żywicznej sośniny, z sosnowych korzeni pozyskiwano zaś
terpentynę.
Zwiększone zapotrzebowanie na te substancje zmuszało do przejścia na
produkcję masową, polegającą na zwęglaniu drewna. Produkcja węgla
drzewnego rozwinęła się w czasach nowożytnych i przyczyniła do zmiany
krajobrazu Europy. Węgiel drzewny służył jako paliwo używane w piecach
hutniczych do wytopu żelaza. Jego masowa produkcja doprowadziła do
zaniku większości puszcz europejskich.
Podob- nie było i w przypadku lasów rozciągających się wokół jeziora
Wigry. Kameduli wigierscy założyli tu kilka hut żelaza, którym do
produkcji potrzebne były ogromne ilości węgla drzewnego. Przepastna
pierwotna puszcza zanikła już w połowie XVIII w. Produkcji węgla
towarzyszyło pozyskiwanie innych substancji pochodnych, takich jak
smoła, terpentyna i dziegieć. W nazwach kilku suwalskich miejscowości
utrwa- lona została ich dawna funkcja przemysłowa związana z
dziegciem i smołą, najbardziej znane to: Smolniki, Smolany i Smolany
Dąb.

Drewno wypalano w dołach ziemnych i w tak zwanych mielerzach
(stojących lub leżących). Były to kopulaste stosy drewna, z zewnątrz
obłożone chrustem, mchem i darnią oraz
przy- sypane ubitą ziemią lub gliną. Drewno zapalano od góry lub od
dołu, a w miarę wypalania się drewna przebijano w pokrywie otwory w celu
wypuszczenia gromadzących się gazów.

Wraz z rozwojem transportu, szczególnie wodnego, hutnictwa i
górnictwa, penetracją rozległych, morskich przestrzeni wzrasta
zapotrzebowanie na węgiel drzewny i smołę. W ładowniach XIV-wiecznego
miedziowca,
spoczy- wającego na dnie Zatoki Gdańskiej, nurkowie znaleźli również
beczki wypełnione dziegciem, a przecież prawdziwa lawina smoły drzewnej
wysyłanej na zachód Europy to okres od XVI w. do XIX w. włącznie. Z
Rosji, Polski, Finlandii i Szwecji tony tych produktów docierały do
stoczni duńskich, angielskich, francuskich,
holender- skich, portugalskich i hiszpańskich.

Wróćmy jeszcze raz do owej przysłowiowej łyżki dziegciu w beczce
miodu. Źródeł tego porzekadła polscy badacze dopatrują się w podaniu o
doprawianiu beczek miodu pitnego przewożonego w taborach za wojskiem.
Podobno zdarzyło się w XVI lub XVII wieku, że mało karni żołnierze
chcieli uraczyć się miodowym trunkiem przed, a nie po bitwie. Z obawy
przed
zamro- czeniem, kwatermistrz pilnujący taborów dodał do każdej
beczki po łyżce dziegciu, co
znie- chęciło żołnierzy do przedwczesnej degustacji. To właśnie
zdarzenie znalazło swoje odbicie w porzekadle. Mała precyzja przekazu
podważa jego naukową wiarygodność, bowiem w kulturze anglosaskiej, gdzie
praktycznie nie znano miodu pitnego, występuje określenie „miód
dziegciowy”. Mieszanina miodu z dziegciem była lekarstwem na różne
dolegliwości. Słodycz miodu miała łagodzić gorzki smak
dziegciu.

W kilku krajach Europy południowej i środkowej (Czechy, Słowacja,
Słowenia) dziegieć wytwarzany jest nadal jako substancja lecznicza;
można ją nabyć po prostu w aptekach.

Resztki smoły na trasie ścieżki edukacyjnej „Puszcza”
przystanek Kamedulska smolarnia (fot. M.Kamiński)

Źródło: wigry.win.pl



Źródło: Łyżka dziegciu beczkę miodu zepsuje…

Written by admin on Maj 16th, 2011

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
skanowanie Lublin drukowanie skanowanie kolor lublin wydruki lublin wielki format skan serwis niszczarek lublin niszczarki lublin naprawa niszczarek lublin projekty powykonawcze archiwizacja dokumentacji skanowanie do pliku wielki format