Dwa przednie "Jarosy"   no comments

Posted at 4:20 pm in Miód pitny
Data: 11-12 listopada 2010
Uczestnicy: – Kmiciorak, K.Koczownik, Maniek
Miejsce:
Prastara knieja roztoczańska w epicentrum głuszy.
Degustowane miody:
1. Lipiec (dwójniak
), Pasieka Maciej Jaros
2. Bitewny
(dwójniak), Pasieka Maciej Jaros
3. Sława (trójniak), Wytwórnia Win i Miodów Pitnych w Nidzicy dla Gospodarstwa „Sądecki Bartnik „ A. & J. Kasztelewicz
4. Dzierżon (czwórniak), Ing.Marek Sznapka
 
Tym razem degustowaliśmy miody w knieji prastarej, porą więcej niż późną, w pogodę więcej niż wietrzną ale w zasadzie komfortową, jak na listopad. Czas jesieni i zimy jest najodpowiedniejszy do degustacji miodów pitnych – zwłaszcza grzanych. Pierwszy miód, którym namaściliśmy trzewia jeszcze podczas marszu był wyrób Inżyniera Sznapki, o nazwie Dzierżon. Wprawdzie jak i wiele innych jakie zakupiliśmy w Czeskim Cieszynie był przeterminowany ale nie dużo więc postanowiliśmy zaryzykować. W smaku o dziwo miodowy, bo wiele z miodów inżyniera Sznapki okazały się nazbyt owocowymi. Dzierżona zagrzaliśmy jeszcze w domostwie, a przenieśliśmy w termosie. To dobry sposób dla tych, którzy nie chcą lub nie mają czasu na podgrzewanie miodowego specjału na kuchenkach czy ognisku.
Po prędkim wznieceniu ognia słusznych rozmiarów (aby ogrzać się po wychłodzeniu wichrem) – jęliśmy rozpakowywać kamionki imć Jarosa. Pamiętajmy aby przewozić i przenosić kamionki tego producenta odpowiednio zabezpieczone, bo są niezwykle cienkie i łatwo się tłuką. W historii naszych degustacji zbiły się już dwukrotnie. 
Rzeczywiście – to co wyczytamy na stronie producenta jest prawdą! Lipowy, niezwykle smakowity i aksamitny smak sprawia, że cena za ów specjał jest niewielką. Jednogłośnie uznaliśmy, iż należy on do najlepszych miodów jakie kosztowaliśmy. Zresztą miody pitne z pasieki Macieja Jarosa chyba bez przesady można uznać za najlepsze w Polsce, a tym samym i na świecie.
Niegdyś podgrzewaliśmy miody na ognisku wyłącznie. Po prostu stawiając menażkę na żarzącym się żarze. Sposób ów traperski jest wprawdzie najwygodniejszy i nie wymaga wielu gadżetów, jednak woń dymu włazi do garczka i modyfikuje nam aromat miodu. Nie zawsze w tę stronę, którą byśmy jednak chcieli – na przykład gdy ogień nasz zasilamy drwami szpetnie zgiłemi, na bagnach bądź w miejscach omszałych i spleśniałych.  
Niestety zbiliśmy nasze tradycyjne kielonki, ze starych musztardówek, w kształcie beczułek. Tymczasowo odmierzaliśmy więc miód plastykowym kubkiem z termosu, czym z pewnością zbrukaliśmy szlachetny trunek. 
Kolejny specjał jakimśmy trzewia zaszczycili podczas tej nocy był wysycony specjalnie na rocznicę Bitwy pod Grunwaldem – dwójniak Bitewny, oczywiście z pasieki Macieja Jarosa. Kombinacja miodów wrzosowego, spadziowego i gryczanego dała rzeczywiście wyborny efekt, a że miód był leżakowany tyle ile trzeba całość była łagodna i godna najwyższego polecenia.
Warto spróbować zakupić ów specjał, szczególnie gdyż drug raz taka rocznica i ów miód zapewne się nie powtórzy. Podobno jest jeszcze do dostania. Mamy jeden jeszcze na kolejną degustację nawet. 
Miód trójniak Sława to zdaje się nowość, bo w sieci znaleźć tego nie podobna, na stronie producenta również jej nie widzimy. W smaku ostry, korzenny i jakiś jak na nasz gust nazbyt kwaskowaty, jakoby to czwórniak był. Jednak skosztowaliśmy jeno po łyczku tym razem, aby nie przeholować w degustacji i z kniei prastarej o siłach własnych wydostać się. 

Źródło: Dwa przednie "Jarosy"

Written by admin on Listopad 16th, 2010

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.

Random Pages Widget Created By Best Accounting Services
drukowanie skanowanie Lublin tanie ksero lublin tanie ksero lublin szybki druk wysokonakładowy serwis kopiarek convert Warszawa naprawa ksero Warszawa skanowanie lublin hempla 4 wydruki lublin centrum